Adam Ondra w Mamutowej
Las Vegas
Teraz już na pewno Adam jest rozgrzany – Bogdan odpuszcza kolejkę. Adam wstawia się w Las Vegas ParanoVI.6. Dojście do zwornika nie sprawia mu problemów. Łapie nakręconego chwytu na płytce i sięga do poprawkowej krawądki po krzyżu. Zły układ – strzela do klamy, ale nie utrzymuje strzału. Haczy do końca, ale w podchwycie jest lód – nie zachęca do second go. Adam nie wydaje się być rozczarowany: „trudne na OS, nie wpadłbym na to, że na nakręcanym trzeba się zamienić”.
Godoff
Kolejna klasyczna VI.6 w Mamutowej to oczywiście Czekając Na Godoffa, tym bardziej, że można go przedłużyć o Chomeiniego, które Adam już poznał. Godoff to najbardziej bulderowa droga, za to w pełni naturalna. Adam dochodzi do dziury, z której jest trudne wyjście. Kapitalnie ustawia się na nogach – widać, że to jego najsilniejsza broń. Nie rozczytuje, że w dziurze trzeba trikowo zmienić ułożenie dłoni, ale mimo to nieźle ustawia się do ruchu do klameczki powyżej. Jest szansa na zrobienie tego ruchu. Adam spręża się i strzela. Chwyta klameczkę, ale dość płytko. Próbuje przestawić nogi… i niestety wyskakuje z chwytu. Szkoda… Dalej już by zrobił, choć czeka go jeszcze kilka trudnych ruchów. Widać, że tam gdzie główną rolę odgrywają nogi i ich różnorakie haczenie, czuje się mocny. Jeszcze nie widziałem takich ustawień, a widziałem wiele przejść tego odcinka. Jednak efekt jest taki, że kolejna VI.6 się obroniła. Adam kontempluje urodę drogi – „super linia i bardzo trudna jak na 8a+”. Pytam się skąd ma taką wycenę, ale widzę, że Bogdan uśmiecha się szelmowsko… Tłumaczę Adamowi, że niektórzy przeliczają nasze VI.6 na 8a+, ale może to być też 8b. Adam też się uśmiecha – „wg mnie solidne 8b”.
Szaleństwo
Po przehaczeniu Godoffa Adam przechodzi w Chomeiniego. Tak idzie Szaleństwo Ludzi Zdrowych VI.7+. Teraz na płytce bardziej pasują mu patenty bez krzyży. Jeszcze kilka sugestii, które palce umieszczać w dziurkach. Adam nie ma wąskich palców i w dziurki wchodzą mu same opuszki – jak zresztą większości. Lepiej łapać się w kluczowej dziurce dwójką z małym palcem, tak samo mały palec lepiej siedzi w trójce pod krawędzią. Na feralnej klamie nie ma już śniegu. Teraz kiedy Adam już wie, co miał do zrobienia i jak duży jest końcowy chwyt na Chomeinim, trochę się łamie: „faktycznie ta wpinka do pętli była dużo trudniejsza. Jeszcze się zastanowię, czy sobie to przejście zaliczyć”. Ostatecznie jednak pada po raz drugi: „muszę być uczciwy – nie skończyłem drogi”.
W międzyczasie robi się naprawdę zimno. Słońce już dawno nie wpada do jamy. Bogdan już wie, że tego dnia się nie powspina. Pytam Adama, czy nie marznie? Mówi, że ręce ok., ale w palce u nóg z pewnością będzie mu zimno, no i guma przy takiej temperaturze traci tarcie. Jest jeszcze czas na jedną poważną wstawkę w Szaleństwo. Odcinek Godoffa przechodzi jak najszybciej się da, jednak widać, że musi walczyć. Nie ma nonszalancji. Rest pod dachem z zaklinowanymi kolanami, głową w dół. Trzyma dłonie pod pachami. Bokula Ondra – tato Adama – śmieje się cicho, że wygląda jak „netoperek” ze złożonymi skrzydłami. Mnie jest zimno na sam widok. Adam wchodzi w płytę – walczy – znów nie robi żadnej wpinki. Choć już nie strzela, widać, że musi być sprężony. Dochodzi do kruksa – teraz faker w rysce. Chwila zastanowienia, krzyk i strzał do klameczki… ale nie utrzymuje… Wypina ekspresy i jest ewidentnie zły. Już nie ma szansy na kolejną próbę. Na dole rzuca butami – „ale jestem słaby, nie mogę zrobić nawet 8c!” Patrzę na Bogdana – ten znowu się uśmiecha. Tłumaczę Adamowi, że to nasze VI.7+ i frakcja „sofciarzy” przelicza to na 8c+. „No to by się bardziej zgadzało – trudna cyfra…” Słyszę w odpowiedzi.
Przyszłość
Powoli się zbieramy. A nawet szybciej niż powoli, bo zimno staje się nieprzyjemne. Adam sam z siebie pyta, jak idzie Nieznośna Lekkość Bytu (faktycznie – przecież to Milan Kundera!). Tłumaczę, że po wyczyszczeniu Tańca Pająka ze sztucznych chwytów, droga nie ma przejścia w ciągu i z pewnością nie jest to już łatwe 8c. Że jest też otwarty projekt – start Mechaniką i wejście w Nieznośną. Adam pyta mnie o Made In Poland VI.8 na Cimach. Okazuje się, że Bokula wiele lat temu zaczynał się wspinać z Tomaszem Pilką, który gorąco rekomendował im wizytę na Podzamczu. Sugeruję jeszcze kilka innych skał i miejsc na Jurze wartych odwiedzenia na OS lub szybkie RP jak nieodległy Polnik, Pochylec, czy choćby nie powtórzone VI.8-ki Rafała Moucki na czele z Pandemonium na Gołębniku.
Schodzimy na parking. Zamarzł mi pilot do samochodu – muszę otwierać kluczykiem. Nawet śmieszne… Adam podsumowuje: „lubię jak jest zimno, ale to był najzimniejszy dzień, w którym wspinałem się z liną. Buldery to co innego”. Jeszcze tylko sugeruję powrót przez Cieszyn, bo do Krakowa jechali ponad 5 godzin przez Bohumin. Wieczorem dostaję od Adama smsa, że sugestia była dobra – powrót przez Cieszyn zajął im 3 godziny i to mimo mgły… tego samego wieczoru w scorecardzie Adama pojawia się wpis:
8b: Czekajac Na Godoffa, Dolina Kluczwody/Mamutowa, Second GO, -7 degrees… ***
Tak się kończy historia pobytu najlepszego wspinacza na świecie w Jaskini Mamutowej.
