Iker i Eneko Pou – Hardest Of The Alps

Na drodze "Zahir", fot. The North Face

Relacja braci Pou:
Akcję na Pan Aroma rozpoczęliśmy w czwartek 8 lipca ok. 13.00. Pokonaliśmy pierwsze trzy wyciągi bardzo powoli z powodu braku doświadczenia w tego rodzaju skale. Pan Aroma to pierwsza droga, jaką atakowaliśmy w tej części Dolomitów. Wniosek po pierwszym dniu był prosty: skała i asekuracja jest taka, że lepiej nie odpadać! Ostateczną próbę podjęliśmy 13 lipca. Wspinaczkę zaczęliśmy o 7 rano. Prognoza zapowiadała możliwe burze popołudniu. W mniej niż 3 godziny udało nam się pokonać 5 wyciągów prowadzących do Wielkiego Dachu. Pierwszym poważnym wyzwaniem było pokonanie 60 metrowego wyciągu 8b+. Co prawda Iker woli krótsze, ale bardziej siłowe odcinki, ale po 45 minutach udało nam się pokonać pierwszą część przewieszonej i, niestety, bardzo mokrej ściany. Teraz przyszedł czas na wyciąg 8c, które teoretycznie jest trudniejszy, ale bardziej pasuje do stylu Ikera. Przy pierwszej wstawce okazało się, że podczas poprzednich prób nie udało nam się dobrze rozczytać właściwych patentów. Ponowne patentowanie kosztowało nas naprawdę dużo czasu. Iker zrobił ten wyciąg dopiero za piątą próbą… Patenty, które miał na początku, okazały się zbyt skomplikowane. Trzeba było po prostu mocniej zadawać, bez zabawy nogami! Stało się jasne, że nie dojdziemy do szczytu tego dnia. Postanowiliśmy jednak kończyć drogę za wszelką cenę. Nie mieliśmy sprzętu biwakowego i zostało nam niewiele do jedzenia: dwa żele energetyczne, 4 kawałki czekolady i mały Red Bull. Przez całą noc nie zmrużyliśmy oka. Mimo, że staraliśmy się wzajemnie ogrzać było bardzo zimno, na szczęście deszcz, który zmoczył różne części ściany, nas oszczędził. O 5.30, godzinę po pojawieniu się pierwszych promieni słońca, rozpoczęliśmy dalszą wspinaczkę i o 9.00 byliśmy na szczycie. Warto było!

Cel nr 3: Zahir 8b+, Wendenstöcke, Szwajcaria
Wydawać by się mogło, że trzeci alpejski cel Basków jest logiczny: droga WoGü 8c na Turni Kirchlispitze w szwajcarskim paśmie Ratikon. Niezwykle honorna linia wyposażona przez słynnego Beata Kammerlandera została ostatecznie pokonana klasycznie w całości przez Adama Ondrę w roku 2008. Droga liczy osiem wyciągów o trudnościach kolejno: 8c, 7c+, 8b+/c, 8b, 8b+, 8a+, 7c+. Baskowie znali specyfikę rejonu z przejścia drogi Kammerlandera Silbergeier 8b+ z roku 2002. Może właśnie ta znajomość trudnego wapienia na Ratikon zdecydowała, że ostatecznie postanowili zaatakować inny cel. Wybór padł na 300-metrową drogę Zahir 8b+ znajdującą się w Berneńskiem Oberlandzie na ścianie turni Wendenstöcke. Drogę w 2004 wytyczył zespół roku Iwan Wolf – Gunter Habersatter, a kluczowy wyciąg został wyceniony na 8b. Pierwszego powtórzenia drogi dokonał zespół Jörg Andreas – Felix Neumärker w 2009 roku. Powtarzający nie mogli skorzystać z logicznego no handu na kluczowym wyciągu, który był całkiem mokry i dla tak pokonanej wersji zaproponowali podniesienie wyceny na poziom 8c. Baskowie zaplanowali atak z wykorzystaniem no handu, jednak wilgoć skutecznie im to uniemożliwiła. Szewskim targiem zaproponowali ustalenie wyceny na poziomie 8b+ i pogodzenie wszystkich. Ale zanim doszło do ataku musieli odczekać kilka dni po prawie 20 dniach niepogody! Wciąż padające deszcze sprawiły, że prawie już spakowali rzeczy, by udać się do słonecznej Hiszpanii. Po wstępnym rozpoznaniu drogi, postanowili odczekać, aż pogoda się ustali, a droga solidnie przeschnie. Czekanie się opłaciło, bo Iker przeszedł kluczowe wyciągi 8a+ i 8b+ w pierwszej próbie. Łącznie prace nad drogą zajęły im 4 dni. Zahir liczy 300 metrów długości i 8 wyciągów, kolejno: 6c, 8a+, 8b+, 7c, 7a+, 7b, 7b+, 6c.

Relacja braci Pou:
Po zrobieniu Pan Aroma chcieliśmy znów powspinać się w solidnej skale. Wybraliśmy drogę Zahir na Wendenstöcke, co do której istniała sugestia, że także może mieć 8c. Droga okazała się jednak nieco łatwiejsza, mimo że nie mogliśmy skorzystać z no handu na kluczowym trzecim wyciągu. Iker zrobił ten wyciąg w pierwszej próbie bez większego problemu. Wcześniej jednak długo czekaliśmy aż ściana wyschnie, by znów nie walczyć z mokrymi chwytami. Zresztą biorąc pod uwagę pogodę tego lata z Alpach i tak uważamy, że mieliśmy szczęście, że mogliśmy solidnie powspinać. To był prawdziwy slalom między deszczami. Powtarzanie dróg innych autorów, daleko od domu, w nieznanej skale daje inną perspektywę i pozwala bardziej obiektywnie spojrzeć na to, co się samemu robi. Zrobiliśmy trzy trudne drogi i pewnie – gdyby pogoda była lepsza – zrobilibyśmy jeszcze kilka więcej. Ale uznaliśmy, że nie samo wspinanie jest najważniejsze. Tyle samo radości dostarczyło nam spotkanie z Manolo w jego domu w sercu Dolomitów, czy spotkanie z Alexem Huberem, gdy wracaliśmy z Pan Aroma. Po zrobienie Zahira pojechaliśmy specjalnie do Austrii, by odwiedzić Beata Kammerlandera – kustosza rejonu Ratikon. Takie spotkania, dyskusje z innymi wspinaczami o stylach otwierania nowych dróg, o różnorodnej asekuracji, o etyce wspinania i wspinaczkowej filozofii są dla nas niezwykle inspirujące i także dlatego uznaliśmy te wakacje za najbardziej udane w naszym wspinaczkowym życiu…

Najtrudniejsze wielowyciągowe drogi świata
Orbayu 8c+/9a, Naranjo Del Bulnes, Hiszpania, Iker i Eneko Pou 2009
Bellavista 8c, Cima Ovest di Lavaredo, Włochy, Aleksander Huber 2001
Solo Per Vecchi Guerrieri 8c, Vette Feltrine, Włochy, Maurizio Zanolla 2006
Pan Aroma 8c, Cima Ovest di Lavaredo, Włochy, Aleksander Huber 2007
WoGü 8c, Ratikon, Szwajcaria, Adam Ondra 2008
Tough Enough Original 8c, Tsaranoro, Madagaskar, Adam Ondra 2010
Mora Mora 8c, Tsaranoro, Madagaskar, Adam Ondra 2010

Strony: 1 2 3

  1. Brak komentarzy
  1. Brak jeszcze trackbacków