Kinga Baranowska – rozmowa po zdobyciu Annapurny

fot. arch. Kinga Baranowska

MG: Do tego „na później” jeszcze wrócimy, ale chciałbym, żebyśmy się zatrzymali jeszcze na kończącym się sezonie. Podaj przyczyny odwrotu spod K2. Wiadomo, że w tym roku nikt nie wszedł na wierzchołek. W tym pytaniu nie chodzi tylko o jakieś obiektywne przyczyny (np. przesąd o niemożności wejścia na szczyt kilka lat po spadnięciu słynnych seraków), ale co takiego jest Twoim zdaniem w K2, że tak zazdrośnie „broni” się przed zdobyciem?
K.B.: Jest to góra wysoka, więc by się na nią wspiąć potrzeba parę dni idealnej pogody. Takiej, niestety, w Karakorum w tym roku nie było. Było bardzo ciepło, w Pakistanie wylały rzeki i była dotkliwa powódź, zaś w bazie na ponad 5 tys. metrów bywało, że padał deszcz. Sypały się kamienie na głowę, było bardzo krucho i niebezpiecznie. Trudności na Drodze Basków (myśmy się wspinali Drogą Basków, zwaną czasem też Drogą Cesena) i drodze normalnej są bardzo wysoko, w okolicach 8200 m (tzw. butelka), zdarza się, że ten odcinek jest bardzo wylodzony oraz technicznie trudny, tak więc to też jest przyczyną częstych odwrotów. No i oczywiście wysokość robi swoje. Kto chce się wspinać bez tlenu, musi być świetnie zaaklimatyzowany, by na 8200 m sprawnie działać w terenie trudnym; zaś kto chce wchodzić z tlenem – musi go sobie wynieść, co w przypadku stromego i spionowanego K2 nie jest łatwe.

MG: Jak obecnie wygląda Twoja sytuacja na tle innych pań na świecie? Zajmujesz bodajże piątą lokatę w czołówce światowej pań, jeśli chodzi o ilość zdobytych ośmiotysięczników. Myślałaś o tym w kategoriach wyścigu?
K.B.: Na świecie jest Edurne Pasaban z Koroną Himalajów, Gerlinde Kaltenbrunner, Nives Meroi oraz Miss Oh Sun. Znam je wszystkie, bo faktycznie, kobiet, które regularnie wspinają się w Himalajach jest niewiele. Edurne chce wrócić na Everest, by wspiąć się na niego bez tlenu. Gerlinde zapewne powróci na K2 i mam nadzieję, że się razem tam wespniemy. Nives zdecydowała się wycofać z himalaizmu, zaś Miss Oh – chce powtórzyć kontrowersyjną Kanczendzongę.
Nigdy nie chciałam się z nikim ścigać, natomiast oczywiście fajnie jest móc wspinać się na wyprawie z dobrymi himalaistami. To mnie motywuje do podnoszenia swojej formy. Nie ukrywam, że miło mi się wspinało z Gerlinde w tym roku na K2 i tego typu emocje sportowe są wspaniałe, kiedy ludzie nawzajem tak na siebie działają.

MG: Jakie plany na przyszły rok? A rozwinięcie tego pytania: czy pokusisz się o wejście na ośmiotysięcznik nową drogą, czy myślałaś o zimowym wejściu na szczyt zimą?
K.B.: Dla mnie bardzo trudna jest organizacja samych wypraw, szczególnie pod kątem finansowym i mówiąc krótko, zawsze muszę brać pod uwagę fakt, czy zepnie mi się budżet na przyszły rok. Więc to na pewno warunkuje moje plany przyszłoroczne.
W tej chwili nastawiam się na Makalu oraz powrót na K2. Odpowiadając na Twoje pytanie a propos nowych dróg na ośmiotysięcznikach, to ludzi na świecie, którzy są w stanie coś takiego zrobić, można policzyć na palcach jednej ręki. Z Polski nie widzę w tej chwili nikogo. Tak więc, ani na Makalu, ani na K2 nowej drogi nie planuję, mogę jedynie myśleć o powtórzeniach innych dróg niż normalne, tak jak to było chociażby w przypadku K2. Szczerze mówiąc, to nie pamiętam już, kiedy ktoś ostatnio z Polski zrobił nową drogę na ośmiotysięczniku, było to pewnie ze 20-30 lat temu, kiedy to mieliśmy w Polsce naprawdę wielu świetnych himalaistów. Ja na Kanczendzongę, nawet na drogę normalną, która i tak nie należy do najprostszych, nie mogłam znaleźć z Polski absolutnie nikogo.
Zima mnie nie interesuję i nie jestem fanką tego typu wspinania, gdyż ciągle się siedzi w bazie, a samych wyjść na górę jest bardzo mało ze względu na wiatr i niską temperaturę.
Myślę też, że trzeba bardzo realnie zawsze spojrzeć na swoje możliwości. Znam wielu ludzi, którzy ogłaszają niesamowite plany w górach, które potem nie dochodzą nawet do skutku, chociażby ze względu na złą logistykę, czy też przeliczenie swoich sił. Pewnie robi się to po to, by zachęcić sponsorów, jednakże uważam, że jest to po prostu nieodpowiedzialne.

Strony: 1 2 3

  1. Brak komentarzy
  1. Brak jeszcze trackbacków